Z życia atelier

Agis z Cyreny jako autor skażonej inicjacji

W pierwszej bajce Agisa z Cyreny widać wyraźne odwrócenie zwykłej opowieści o dojrzewaniu ducha: nie zaczyna się ono od oświecenia, lecz od deprawacji. W zwykłej opowieści o rozwoju najpierw pojawia się przebudzenie, potem poznanie, a na końcu wyższa świadomość. U Agisa jest odwrotnie. Najpierw zostaje naruszona niewinność, umysł wchodzi w cudze idee, cudze wzory i cudze autorytety, a dopiero później zaczyna się prawdziwa praca ducha. Dlatego Agis nie wierzy w czysty początek myślenia. Poznanie rodzi się nie w świetle, lecz po utracie światła.

Od początku bajki widać, że człowiek nie wchodzi najpierw w czystą myśl, lecz w aurę cudzej wielkości. „Błąd to powszechny zapamiętywać filozofa, a nie jego słowa”, a chwilę później czytelnik zostaje pokazany jako „marionetkowa kukła cudzych opinii”. To znaczy, że droga do samodzielnego czytania zaczyna się od podległości. Żeby dojść do własnego sądu, trzeba najpierw rozpoznać, że żyło się cudzym blaskiem. Początek inicjacji jest więc skażony: prowadzi nie do prawdy, lecz najpierw do cudzego autorytetu, który dopiero później ma zostać rozbrojony.

Dlatego zdanie „Deprawacja jest nieunikniona, to część drogi” jest tu kluczowe. Nie chodzi o efektowną figurę, lecz o zasadę. Duch nie dojrzewa u Agisa mimo skażenia, ale właśnie przez nie. Najpierw człowiek daje się uwieść cudzym ideom i cudzej wielkości. Potem grzebie tytanów, by odkryć, że i tak pozostaje ich dzieckiem. Dopiero na tym tle może zacząć się praca naprawdę własna. U Agisa błąd nie jest zewnętrzną przeszkodą, którą można ominąć, lecz etapem koniecznym.

Skażoną inicjację widać jednak szerzej niż tylko w samej drodze czytelnika. W pierwszej bajce ujawnia się ona także w samym modelu wejścia w myślenie. Człowiek nie zaczyna od własnego głosu, lecz od tytanów, od legendy, od cudzego prestiżu. Nie zaczyna od samodzielności, lecz od zachwytu, który dopiero później okazuje się formą zależności. To właśnie dlatego tytani są tak ważni: nie są jedynie pomyłką do usunięcia, lecz koniecznym stadium duchowym. Trzeba ich najpierw uznać, by móc ich później pogrzebać. A nawet wtedy nie wraca się do stanu czystości. Ślad po nich zostaje.

Najmocniejszym dowodem jest to, że po śmierci tytanów nie odzyskuje się niewinności. Przeciwnie, człowiek odkrywa, że i tak „zawsze będzie ich dzieckiem”. To znaczy, że skażenie nie jest chwilowym incydentem, lecz trwałym znakiem w duchu. Inicjacja nie oczyszcza do zera. Zmienia człowieka, ale pozostawia w nim ślad tego, przez co przeszedł. To bardzo twarda wizja rozwoju: nie ma tu prostego przejścia od fałszu do czystej prawdy. Jest raczej przemiana, w której wcześniejsze uwiedzenie zostaje zachowane jako rana, pamięć i przestroga.

Na tym jednak bajka się nie zatrzymuje. Samo rozpoznanie cudzej wielkości jako złudzenia jeszcze nie wystarcza. Po pogrzebie tytanów musi pojawić się pytanie, co ma zająć miejsce życia z drugiej ręki, cudzych autorytetów i cudzych opinii. Właśnie w tym miejscu pojawia się słowo epígnosis, czyli poznanie wymagające własnego zbadania i oceny, a więc wykraczające poza wiedzę z drugiej ręki. To znaczy, że samodzielność nie jest darem początku, lecz czymś odzyskiwanym po przejściu przez cudze idee i cudzy autorytet. U Agisa człowiek nie zaczyna jako istota wolna i czysta, lecz jako istota już uwikłana. Wolność przychodzi dopiero po rozpoznaniu tego uwikłania. I właśnie dlatego ma ona tak wysoką cenę. Nie jest pierwotnym stanem ducha, lecz czymś, co trzeba wydrzeć z własnej wtórności.

W tym sensie nawet narodziny genialnego czytelnika nie są u Agisa wydarzeniem czystym. Nie poprzedza ich spokojny wzrost ani łagodne dojrzewanie, lecz destrukcja wcześniejszych złudzeń. Sama bajka mówi przecież, że droga do genialnego czytelnika nie może się zacząć, dopóki nie narodzi się „potwór siejący zniszczenie”. To sformułowanie odsłania całą logikę tej bajki. Prawdziwe czytanie nie rodzi się tu z harmonii, ale z rozbicia, z pogrzebu dawnych wielkości, z przymusu wewnętrznego przewrotu. To znaczy, że skażona inicjacja nie jest w pierwszej bajce motywem pobocznym, lecz jedną z jej zasad.

Dlatego Agis jest autorem skażonej inicjacji w sensie najgłębszym. Nie tylko opisuje deprawację, ale czyni z niej warunek dojrzewania. Bez fascynacji tytanami nie byłoby ich pogrzebu. Bez podległości nie byłoby wolności. Bez cudzych idei nie byłoby własnego poznania. To nie jest wizja pocieszająca, ale jest niezwykle konsekwentna. U Agisa człowiek dojrzewa nie mimo skażenia, lecz przez skażenie. I właśnie dlatego jego pierwsza bajka tak mocno odróżnia się od zwykłych opowieści o wzrastaniu: nie pokazuje, jak wzrastać w świetle, lecz jak wydobywać się z ciemności, która od początku należy do drogi.

Autor recenzji: Krzysztof Jagielski, autor w redakcji Mindly.pl