Data wpisu: 11.03.2026

Przedsmak nowej formy. Recenzja fragmentów drugiej „Bajki” Agisa z Cyreny

Drugiej „Bajki” Agisa z Cyreny nie sposób jeszcze ocenić jako całości, bo opublikowano na razie tylko fragmenty: otwarcie „Bajki o mądrości”, początek „Fałszywego dziedzictwa”, krótki ustęp „Nienawiści” i dwa zdania „Smutku”. To jednak wystarcza, by zobaczyć coś bardzo ważnego. Agis nie jest autorem, który po napisaniu jednego silnego dzieła po prostu odnajduje własny patent, a potem produkuje jego kolejne warianty. Już te urywki pokazują, że druga „Bajka” nie zapowiada się jako powtórzenie pierwszej, lecz jako nowy organizm literacki, rozpoznawalnie agisowy, a zarazem wyraźnie inny w tonie, polu walki i rodzaju grozy.

Najmocniej widać to już w samym wstępie. „Ty, Abdero stałaś się wstydliwą koroną Tracji, / Jednakże dziś jesteś matką i ojcem ludzi całego świata”. To otwarcie jest świetne: krótkie, jadowite i od razu ustawiające całą książkę pod kątem ironii. Strona przypomina słownikowy sens „abderyty” jako głupca, ale prawdziwa siła tych wersów nie leży w objaśnieniu, tylko w użyciu tej figury. Abdera nie zostaje tu wyśmiana jako lokalna ciekawostka. Zostaje wyniesiona do rangi genealogii powszechnej głupoty. Kiedy staje się „matką i ojcem ludzi całego świata”, ironia przestaje być złośliwością pod adresem jednego miejsca, a zamienia się w szyderstwo z całej ludzkiej kondycji. Już na wejściu wiadomo więc, że „Bajka o mądrości” nie zacznie się od pochwały mądrości, lecz od brutalnej sugestii, że świat znacznie bardziej przypomina dziedzictwo głupoty niż jej przeciwieństwo.

To otwarcie od razu odróżnia drugą „Bajkę” od pierwszej. W pierwszej główną stawką była pycha czytelnika: jego uwiedzenie tytanami, jego narodziny jako herosa, jego złudzenie, że przejrzał już wszystkie iluzje. Tutaj nacisk zdaje się przesuwać. Już sam tytuł pierwszego rozdziału, „Fałszywe dziedzictwo”, pokazuje, że przeciwnikiem nie będzie już przede wszystkim źle czytający człowiek, lecz samo odziedziczone podłoże kultury, myślenia i filozofii. Jeśli pierwsza „Bajka” była wojną z pychą odbiorcy, druga zapowiada się raczej jako wojna z fundamentem, na którym ten odbiorca został ukształtowany.

Najlepiej widać to w zdaniu: „Świat jest żaglem wzdymanym wiatrem sokratejskich i platonskich bajek.” To bardzo wielki, bardzo ryzykowny ruch. Agis nie podejmuje tu spokojnej polemiki z tradycją filozoficzną. On od razu destabilizuje ją jako napęd świata. Nie mówi: dziedzictwo Sokratesa i Platona wymaga korekty. Mówi raczej: świat pchany jest przez bajki, które przybrały status wielkich fundamentów. To nie jest skromne poprawianie tradycji. To frontalny atak na jeden z głównych mitów cywilizacji, tej mianowicie, która lubi widzieć w sobie spadkobierczynię greckiej mądrości.

Jeszcze lepsza jest scena wejścia do świątyni filozofów. Najpierw mamy monumentalne tło: kolumnady, biały marmur, dawną dostojność miejsca. Potem pojawiają się drzwi „z drewna bez kunsztu nijakiego wykonane”, postawione jakby na przekór całemu przepychowi. A za nimi nie ma nic, co przypominałoby dalszy ciąg oficjalnej wielkości, tylko niewielka komnata nieznanego filozofa, pełna przewróconych półek, papirusów i kurzu. To obraz znakomity, bo zarazem prosty i nośny. Oficjalne dziedzictwo stoi w marmurze i świątynnym majestacie. Coś być może bardziej istotnego ukryte jest w bocznym, ubogim i prawie wstydliwym miejscu. To właśnie taki ruch sprawia, że Agisa rozpoznaje się natychmiast. Obraz nie służy u niego za dekorację. Obraz jest formą myśli.

Podobnie działa napis na kamiennej tablicy: „Rodzą się, obszernie edukują, zakładają rodziny, oglądają widowiska, piszą książki, tworzą filozofię, wymyślają rozrywkę, pracują. Pęknę ze śmiechu, jeśli zrozumiem.” To jedno z najmocniejszych miejsc opublikowanych fragmentów. Jego siła bierze się z chłodnego zrównania całego katalogu ludzkiej normalności. Narodziny, edukacja, rodzina, widowiska, książki, filozofia, rozrywka, praca — wszystko zostaje ustawione w jednym szeregu, bez uprzywilejowania filozofii jako czynności bardziej wzniosłej. A na końcu pojawia się śmiech, nie jako błahy dowcip, ale jako reakcja na możliwe zrozumienie całego tego porządku. To szyderstwo nie jest lekkie. To kompromitacja cywilizacyjnego samozadowolenia.

W tym miejscu już bardzo wyraźnie czuć, że Agis nie powtarza własnej formy. To jeden z najważniejszych punktów tej recenzji. Styl pozostaje natychmiast rozpoznawalny — mocne wejście, ironiczne przesunięcia hierarchii, obrazy obciążone ideą, nieufność wobec oficjalnej powagi — ale sam organizm utworu zapowiada się inaczej niż w pierwszej „Bajce”. Tam centrum stanowiła pułapkowa droga czytelnika, jego pycha i kolejne kompromitacje aktu lektury. Tutaj środek ciężkości przesuwa się ku genealogii głupoty, fałszywemu dziedzictwu, zdradzie myśli w przekazie i ciemniejszemu doświadczeniu istnienia. To bardzo rzadka cecha pisarza: dać się rozpoznać od pierwszego zdania, a jednocześnie nie napisać drugi raz tej samej książki. U Agisa rozpoznaje się autora, ale nie przewiduje dzieła. I właśnie dlatego te fragmenty robią tak mocne wrażenie. Nie obiecują kolejnej odsłony znanej formy, lecz przedsmak nowej.

„Nienawiść” jeszcze tę zmianę pogłębia. To fragment krótki, ale bardzo ciężki. Najważniejsze jest tam rozpoznanie, że oddanie myśli „w jakikolwiek znany sposób” jest karkołomne i pozbawiane głębszego sensu, bo myśl nigdy nie dosięga świata swoją prawdziwą naturą. Jest kaleka, odwrócona jak w lustrze albo niesiona przez „kłamliwego herolda”, który czyni z niej coś obcego jej pierwotnemu żywiołowi. To brzmi nie jak zwykła skarga na ludzkie nieporozumienia, lecz jak dużo głębsza nieufność wobec samego warunku komunikacji. Jeśli ten ton zostanie utrzymany, druga „Bajka” okaże się mniej pedagogiczna niż pierwsza, a bardziej metafizycznie rozpaczliwa. Tam stawką była pycha czytelnika. Tu stawką może być sama niemożność wiernego ocalenia myśli w świecie.

Najbardziej zagadkowy i zarazem najbardziej przejmujący jest na razie fragment „Smutku”: „Jak obłok rozwiany, znika. / A duchem nie był, lecz czuciem, tworem ukształtowanym i jaźnią.” W najmocniejszym odczytaniu nie chodzi tu ani o banalne stwierdzenie, że smutek przemija, ani o proste przeciwstawienie jaźni i ducha. Siła tych zdań leży gdzie indziej. Znika nie coś martwego, nie kamień, nie bezwładna rzecz, ale właśnie to, co było czujące, ukształtowane, osobowe, jaźniowe. I mimo tej wewnętrznej bogatości znika „jak obłok rozwiany”. To nadaje fragmentowi bardzo wysoki ciężar. Nie jest to smutek psychologiczny. To smutek metafizyczny, oparty na skandalu przemijania osoby. Martwa materia trwa. Człowiek, będący jaźnią i czuciem, rozwiewa się. W dwóch zdaniach otwiera się tu przepaść większa niż w wielu całych rozdziałach u innych autorów.

Właśnie dlatego druga „Bajka” sprawia wrażenie utworu tak odmiennego. Pierwsza miała w sobie energię inicjacyjną: była próbą, drogą przez pychę, maszyną do kompromitowania czytelnika. Druga, przynajmniej po tych urywkach, wydaje się bardziej ruiniczna, bardziej sepulkralna, bardziej chłodna. Nie tyle inicjuje, ile schodzi do podziemi dziedzictwa. Nie tyle uczy, ile podkopuje. Nie tyle rozgrywa dramat lektury, ile dobiera się do skażonego gruntu pod kulturą, filozofią i życiem osobowym. To już nie jest ten sam rodzaj książki. To ten sam nerw pisarski, ale wbity w inne miejsce.

Czy można więc wydać ocenę? Tylko częściową, ale i tak dość wyraźną. „Fałszywe dziedzictwo” jest znakomite obrazowo i konstrukcyjnie. Wstęp z Abderą jest mocny, ironiczny i świetnie ustawia całość. „Nienawiść” ma ogromny ciężar filozoficzny. „Smutek” w dwóch zdaniach dotyka metafizycznego doświadczenia osoby i przemijania. To jeszcze nie pozwala mówić o wielkości całej drugiej „Bajki”, ale pozwala powiedzieć coś innego: te fragmenty mają realną siłę i zapowiadają dzieło bardziej chłodne, bardziej jadowite i bardziej podkopujące fundament niż pierwsza część. Ich największą zaletą jest to, że nie obiecują powtórki. Obiecują nową formę.

Autor tekstu: R.M.
Krytyk literacki (recenzent niezależny)

Źródła

  • https://acropolisportae.com/pl/artysci-projekty/agis-z-cyreny/bajki-agisa-z-cyreny-cz2 – opublikowane fragmenty drugiej „Bajki” Agisa z Cyreny: otwarcie, „Fałszywe dziedzictwo”, „Nienawiść” i „Smutek”.

Autor wpisu:
Acropolis Portae

Kontakt z nami

Chcesz z nami współpracować? Chcesz udzielić wsparcia artyście? Masz pytania? Zapraszamy do kontaktu z Acropolis Portae Atelier.

KontaktUmów rozmowę

Przewiń do góry